Poświąteczne porządki

29 listopada 2008

Właśnie skojarzyłam, że po drodze zrobiłam jeszcze jeden plakat, tym razem na Sukkot. Święto dawno minęło, a demontaż ostatniej suki (znaczy szałasu) widziałam w zeszły poniedziałek, ale komu się nie zdarzyło trzymać w domu choinki do Wielkanocy, niech pierwszy rzuci złośliwym komentarzem.

O co chodzi w święcie Sukkot można przeczytać na przykład w Wikipedii. Gwoli wyjaśnienia dodam, że ów kawał wiechcia w tle to tzw. lulaw czyli splecione gałązki palmy, mirtu i wierzby. A to żółte w lewym dolnym rogu to etrog czyli cytron. Jedno i drugie ma znaczenie rytualne, ale nigdy specjalnie nie wnikałam jakie.

Podczas procesu produkcji plakatu pogardzono szczegółami, bo tam gości Wiadomo Kto, a to takie nieświąteczne.

Projekt KA

28 listopada 2008

Projekt KA jak go w skrócie nazywam, w rozwiniętej wersji zwie się „Polki, Żydówki - krakowskie emancypantki. Historia i współczesność dla równości i różnorodności.” Do obszernego tytułu niewiele już można dodać, więc powiem tylko, że pomysł lansowania idei herstorii jako nie zawsze znanej i nauczanej części historii moim zdaniem zasługuje na poparcie i ogólną propagandę. Więcej o projekcie można przeczytać na stronie Przestrzeni Kobiet oraz na stronie Czulentu.

Tymczasem poniżej logo mojego autorstwa, które podobno kojarzy się z szeroko pojęta anarchią i undergroundem. I słusznie. Dobrze, że w ogóle się z czymś kojarzy. A dla tych co im się z niczym nie kojarzy albo (jak w tym dowcipie) kojarzy się z jednym, krótkie wyjaśnienie.

Uważny obserwator zobaczy w lewym dolnym rogu okręgu literę k jak kobieta, na przykład. Podejrzliwy obserwator zobaczy także literę א (alef) jak kobieta, na przykład po hebrajsku אישה (isza). Pytania w rodzaju: w jaki sposób „a” zamienia się w „i” i dlaczego to się czyta od lewej do prawej, proszę kierować do Googla.

Mnie kiedyś wydawało się, że hebrajski to wspaniały język dla leworęcznych, ale potem okazało się, że także do języka można mieć dwie lewe ręce. Niemniej jednak udało mi się zorientować w tej materii na tyle, że zdobyta wiedza pozwala mi na niezbyt skomplikowane nawiązania, odniesienia i takie tam.

ka
ka

ps. Wiem, znowu straszna czcionka, ale zamierzam się dokształcić. Już nawet zebrałam skromną bibliografię.

Czulent

7 października 2008

Plakat reklamujący Żydowskie Stowarzyszenie Czulent.

Noworocznie

7 października 2008

Dużo ostatnio pracuję i zupełnie nie mam czasu uaktualniać jeziora, dlatego prawdopodobnie będe wrzucać swoje prace rzadko, za to w większych ilościach. Tymczasem z okazji niedawno rozpoczętego żydowskiego Nowego Roku 5769 - plakat noworoczny:


Plakat firmujący inauguracyjny wykład z serii „Myśl żydowska”:

Ztvöry

6 października 2008

Ostatnimi czasy hurtowo przeglądam strony poświęcone streetartowi. Póki co najbardziej wciągnął mnie Ekosystem. W związku z tym częściowo zrealizowałam dawno podjęty plan rysowania zwierzątek na vlepki. Tylko jakoś nigdy mi się nie chce owych vlepek drukować więc ztvöry żyją sobie tylko na dysku.

kot

Ztvör numer jeden to kot elektryczny. Nie mylić z kocem. Jest półprzewodnikiem. Aby złagodzić skutki życia w stanie ciągłego napięcia przed przepięciem w kontakcie z kontaktem, wypuszcza bańki mydlane. Czarne.

pszczoła

Ztvör numer dwa to wynik krzyżówki pszczoły miodnej z odsysaczem pokarmu.

ośmiornica

Ztvör numer trzy powstał wskutek skażenia mórz tropikalnych szwajcarską czekoladą.


rogacz

Ztvör numer cztery to smok wawelski z okolic Nowego Targu notorycznie zdradzany przez partnerkę.

motyl

A to motyl.

Chusty w Polsce

27 sierpnia 2008

Ostatnio stanęłam przed nie lada wyzwaniem. Miałam zrobić grafikę dla strony Chusty w Polsce. Rzecz okazała się trudniejsza, niż się na początku spodziewałam. Pastelowe kolory i pozytywna wymowa obrazka nijak miały się do tego, co zwykle rysuję. Toteż nic dziwnego, że początkowo całość wyglądała jak ulotka antyalkoholowa.

Koniec końców opierając się na kolorach i układzie szablonu Science Of Shopping udało mi się pozbyć mrocznych akcentów i zrobić całkiem sympatyczną rzecz.

Mam nadzieję, że przy okazji chociaż trochę przyczyniłam się do wzrostu popularności chust, które są ładne, modne i wygodne, i nie mają kółek, którymi można atakować przechodniów (ale to zupełnie inna historia…)

Kto nadal nie wie, o co chodzi z tymi chustami, powinien koniecznie zajrzeć do Klubu Kangura, a kto chce nabyć chustę bądź inne nosidło drogą kupna, a nie wie gdzie to uczynić, winien kliknąć na Chusty w Polsce. (Uwaga! potrafi wciągnąć nawet osoby bezdzietne!)

Wakacje

9 sierpnia 2008

Poniższy obrazek powstał w wyniku sporu - czy wektorowe kicze to wstyd czy dobre ćwiczenie? Ja myślę, że i jedno i drugie. Składanie sampli ma swój urok, ale bez głębszej myśli przewodniej efekt nadaje się co najwyżej jako wzorek na walizkę. Przynajmniej w moim przypadku. A walizka, dlatego że jutro wybieram się na dłuższe wakacje. Ktoś może się przyczepić, że z walizką nie jeździ się w góry, jednak nie bądźmy drobiazgowi.

Od jakiegoś czasu mam ochotę narysować coś w duchu ekologicznym, ale póki co pomysłów brak. Może najbliższa wycieczka mnie natchnie, bo jak wiadomo, nic się tak dobrze nie komponuje z górskim krajobrazem jak śmieci. Chociaż mam nadzieję, że oszczędzę sobie widoków właściwych Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej. O, niełatwo jest wymazać z pamięci obraz, bodaj setki, częściowo spalonych (a częściowo nie) dziecięcych pieluch, malowniczo rozwleczonych pośród skał wapiennych. Trudno powiedzieć, czy komuś brakowało wyobraźni, czy wprost przeciwnie.

Oprócz nieprzyjaznych środowisku nawyków rodaków frustruje mnie również fakt, że mój poprzedni blog jest nadal częściej odwiedzany, niż ten. Widać, lata pracy nie poszły na marne. Co prawda, już nie jestem taka fajna jak kiedyś i czasu mam też jakby mniej, ale ten tego… bardzo się staram!


walizka

Prącie w Toroncie

20 lipca 2008

A to pozostałość po eksperymentach w dziedzinie tworzenia ikon i przycisków. Rysowanie małych obiektów zawsze wydawało mi się wyjątkowo niewdzięcznym zajęciem. Jednak okazuje się, że nieoceniony Inkscape i przejrzenie kilku tutoriali naprawdę pomaga.

Przyciski poniżej narysowane zostały sobie a muzom, za to ikon przybędzie, o ile Twórca skończy pracę nad Programem.

Prącie w Toroncie.

Kwiaty polskie

19 lipca 2008

Wczoraj wyłączyli mi internet. Nie bardzo wiedziałam, co począć w takiej sytuacji, szczególnie, że odruch sięgania po książkę skutecznie w sobie wypleniłam. Raczej drażni mnie nic nie robienie więc zamiast rozpaczać nad utratą sieci, postanowiłam coś narysować.

Od dłuższego czasu korciło mnie, żeby zrobić coś w klimacie Miasto Masa Maszyna. Okazja wydała się idealna, szczególnie, że w radiu ostatnio cały czas leci jakaś podejrzana elektronika. Jak powszechnie wiadomo, wszystkie dziewczynki lubią kwiatki, najlepiej w skali makro. (Kto nie wierzy, niech zajrzy do dowolnego dziewczęcego profilu na portalu fotograficznym).

Ja nie fotografuję, ale rośliny, a jakże inaczej, są bliskie mojemu sercu. Zatem przedstawiam krzyżówkę flory z fabryką, pod roboczym tytułem „Kwiaty polskie”.


Kwiaty polskie

Hello world!

8 lipca 2008

Dasein&design to kolejna odsłona samowitego-jeziora, który przez ostatnie dwa lata z kawałkiem nieco przyschnął. Nazwa, tradycyjnie, jest raczej przypadkowa, ale brzmi dobrze, a wygląda jeszcze lepiej.

Nowa wersja strony to przede wszystkim składnica różnych, mniej lub bardziej poważnych, produkcji graficznych. W działach Plakaty, Pocztówki, Rysunki i Strony można sobie obejrzeć, co robiłam, kiedy mnie nie było. W planach jest też blog.

W komentarzach można mi powiedzieć coś miłego albo nie. Do czego gorąco zachęcam. Niech byt będzie z Wami!